Witam na stronie SAD: Zaburzenia Schizoafektywne - twórczość cierpiącego umysłu

Zamieszczone tutaj utwory literackie stanowią własność prywatną autora: T. Fendryk


Uwaga: tytuły utworów są zawsze poniżej ich treści!

Gdy fale się zderzają
	i tworzą się krystaliczne odłamki
		rykoszetujące o nici
			w potarganej sieci
				utkanej przez sparaliżowane echo

Nikt tego nie może być
świadkiem

Nikt
nawet
czas

"Puste oczy krzyczą najgłośniej"


Kolejny wymiar, stukot kopyt, iskry i smród palonych przewodów.
Narodziny doskonałego. Doskonałe może się tylko psuć, degenerować.
Ewolucja, cykl mutacji, geny jak zepsute resztki czegoś eks-doskonałego.
Psychika jest jak klucz. Klucz w zamku. Złamany klucz.

"Degeneracja i wsteczne procesy rozumienia"


Dwoje(*) młodych chłopców, bok w bok, kroczy wąską ukliczką,
Ten po prawej, drobniejszy i z ciemniejszymi włosami, wskazuje coś prawą ręką i mówi do kolegi kilka słów.
Drugi kiwa głową, odpowiada krótko i paroma gestami sugeruje dalszy ruch.

Chmury. Kwaśny deszcz.
Chłopcy się rozmazują, zanikają.
Pozostają tylko ich bure sylwetki na tle bezpłciowej niby-nicości.

"Abstrakcja pędzlem po brudnej wodzie"

(*) Błąd językowy, ale treść w pełni zgodna z rękopisem...

Słońca ospałe oblicze
Kalkuluje swe szanse
Na zwycięstwo przeciw chmur ciężkiej zasłonie

Ptaki bezdroży
Wdrażają swe marzenie
Bezbrzeżnie otępiałe i złe na siebie

Herezja
Jedno słowo
Miliony ofiar

"Ziarno piasku kontra tryby zegaru"


Wśród ginącej
w gorącym piachu
roślinności
wiatr strzelił ciężkim skrzydłem

Ptak czarny
wiecznie poszukujący
przestrzeni
	spoczął
	na tronie-gnieździe
	ciernie
	i popiół
	jego królestwem...

"Korona i kajdany"


To oko nie łzawi
	ono topnieje
		rozpuszcza się
			upłynnia

To nie jest nawet już
	oko

To gigantyczny
	spuchnięty
		atom

Bomba
	która imploduje i kiełkuje

Wokół niej
	szczerzą kły
		wilki
			z okien chaosu

Gdy ryba jest martwa
	ocean nie czuje bólu
		tylko się kurczy
			przez sen

"Bólu nie unikniesz, ból zawsze nas znajdzie"


Błysk stali w szklanym oku
Zęby się zaciskają na mokrej, słonej linie

Dwa konie gnają po zmarźlinie
Kopyta miażdżą westchnienie jutra

Kot szarpie pazurem i kłem
Swój dziewiąty żywot

Dlaczego schowano ręce w kieszeniach
Ponieważ właśnie tam...

"Siarczysty mróz zapłonął od iskry w oku"